Stefania Woytowicz

SŁUŻYŁA WIELKIEJ MUZYCE

Stefania Woytowicz Stefania Woytowicz dzieciństwo spędziła na kresach. Urodziła się w Oryniu koło Kamieńca Podolskiego 8-ego października 1922 roku. Miała dziewięcioro rodzeństwa. Jej ojciec, Michał Woytowicz i dziadek byli organistami kościelnymi. To był dom, gdzie słowa Bóg, Honor, Ojczyzna znaczyły wiele. Niebieski różaniec, który dostała od matki Domiceli ze Zwolakowskich nosiła do końca swoich dni. Wszystkie dzieci państwa Woytowiczów grały na fortepianie. Najpierw pod kierunkiem ojca a potem nauczycielki, która przychodziła codziennie na 8 godzin. Najstarszy, Bolesław Woytowicz został pianistą, kompozytorem, profesorem akademii muzycznych w Katowicach i Krakowie, a w czasie okupacji prowadził „Kawiarnię Woytowicza” gdzie grali wybitni artyści. Najmłodsza, Stefania została śpiewaczką obdarzoną przecudownym, dramatycznym sopranem. Swoją karierę zawdzięczała jednak bratu, gdyż to on wyszukał dla niej cenioną Stanisławę Zawadzką, byłą solistkę La Scali, która nie tylko szlifowała talent swojej uczennicy, ale też wspierała ją materialnie kiedy w czasie studiów głodowała.

Stefania Woytowicz CDLaury zdobyte na konkursach w Lipsku (1951) i Pradze (1954) otworzyły Stefanii Woytowicz drogę do międzynarodowej sławy. Śpiewała na wszystkich kontynentach i w całej Europie za wyjątkiem Turcji i Albanii, pod batutą największych dyrygentów. Śpiewała dzieła kompozytorów dawnych takich jak Bach, Beethoven, Haendel, Haydn, Mozart, Brahms, Rachmaninow, Puccini, Rossini, Verdi, Debussy, Ravel, Strauss i wielu innych. Śpiewała utwory kompozytorów współczesnych jak Baird, Lutosławski, Górecki. W Pasji Pendereckiego przeniosła słuchaczy w inny wymiar. Na estradach koncertowych i operowych wykonywała głównie repertuar oratoryjno – kantatowy. Odmawiała udziału w spektaklach operowych, chociaż nagrała na płytach całą Halkę i Toskę. Pozostawiła po sobie nagrania radiowe i telewizyjne, wywiady, wspomnienia, entuzjastyczne recenzje, wiersze i listy… które pisała do zmarłego męża, prof. Akademii Medycznej, neurochirurga, żołnierza AK z Wileńszczyzny, Stanisława Lubicz – Rudnickiego.

W Warszawie mieszkała aż do śmierci przy Alei Przyjaciół 3, w pięknej kamiennicy z lat trzydziestych. W latach 1977 – 92 była prezesem WTM (Warszawskie Towarzystwo Muzyczne), a w stanie wojennym włączyła się w akcję pomocy artystom scen polskich z ramienia Duszpasterstwa Środowisk Twórczych.

Stefania Woytowicz W swoich wywiadach wspominała, że miała dwa najważniejsze koncerty. Pierwszy, w Castel Gandolfo, w 1985 roku, gdzie śpiewała dla Jana Pawła II, którego znała osobiście jeszcze z Krakowa. Drugi koncert był jak sen z krainy baśni, gdzie śpiewała w Londynie, w 1963 roku, w Victoria and Albert Museum, wśród płócien Rafaela, osiągając tak wysoki poziom, że uznała, że stało się to za przyczyną Bożą.

Zapłaciła wielką cenę za protest przeciwko polityce komunistycznych władz, odmowie przyjęcia nagrody ministra kultury i rezygnacji z udziału w oficjalnych imprezach. W stanie wojennym, generał Dębicki , komisaryczny prezydent Warszawy osobiście pozbawił Stefanię Woytowicz prawa wykonywania zawodu i podróżowania po świecie. Perła wśród śpiewaczek, wielka gwiazda wokalistyki tych dziesięciu zmarnowanych lat, nadrobić już nie mogła. Śpiewała tylko w kościołach. W roku 1990 roku powróciła na wielką scenę, na chwilę. Zmarła 31 sierpnia 2005 roku. Spoczęła w grobie rodzinnym na warszawskich Powązkach. Jej głos był darem Polski dla świata.

Jedno z jej nagrań:

Stefania Woytowicz: Życzenia, Op. 74, No. 1 (Chopin)

Leave a Comment

*Required fields Please validate the required fields

*

*

five − one =

 
© 2010 - 2017 Lidia Bajkowska - Wszystie prawa zastrzeżone / All Rights Reserved